Pośrednik w obrocie nieruchomościami

Pośrednik w obrocie nieruchomościami – zawód polegający na kojarzeniu stron transakcji (także doradztwo) przy zakupie, sprzedaży, zamianie, najmie, wynajmie nieruchomości.[¹]

Poniżej zestawienie planowanych zmian w tym zawodzie opracowane na podstawie danych Ministerstwa Sprawiedliwości:

Proponowane zmiany w zawodzie: POŚREDNIK W OBROCIE NIERUCHOMOŚCIAMI
ZawódPOŚREDNIK W OBROCIE NIERUCHOMOŚCIAMI
WymogiObecnieProponowane zmiany
EgazminBrak konieczności zdania egzaminu niemniej prowadzone jest postępowanie kwalifikacyjne jednoetapowe bez udziału kandydata. W trakcie postępowania kwalifikacyjnego Państwowa Komisja Kwalifikacyjna (powołana przez Ministra właściwego do spraw budownictwa, gospodarki przestrzennej i mieszkaniowej) stwierdza, wyłącznie czy kandydat spełnia wymogi określone w art. 182 ustawy o gospodarce nieruchomościami.Zniesione całkowicie
KursyZgodnie z wymaganiami stażuZniesione całkowicie
WykształcenieAby zostać pośrednikiem w obrocie nieruchomościami konieczne jest następujące wykształcenie:
- studia wyższe (I lub II stopnia) + studia podyplomowe w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, lub
- studia wyższe, których program uwzględnia co najmniej minimalne wymogi programowe dla studiów podyplomowych w zakresie pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
Zniesione całkowicie
StażeAby zostać pośrednikiem w obrocie nieruchomościami wymagane jest odbycie co najmniej 6 miesięcznej i nie krótszej niż 200 godzin praktyki zawodowej w zakresie zarządzania nieruchomościami. Dokumentami potwierdzającymi odbycie praktyki zawodowej są: wypełniony przez kandydata dziennik praktyki zawodowej podpisany przez prowadzącego praktykę zawodową oraz organizatora praktyki oraz samodzielnie sporządzony przez kandydata opis transakcji, o którym mowa w § 5 ust. 2 pkt 2 rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 15 lutego 2008 r. w sprawie nadawania uprawnień i licencji zawodowych ( Dz. U. Nr 31, poz. 189, z późń. zm.) potwierdzony przez organizatora praktyki zawodowej.Zniesione całkowicie
InneAby zostać pośrednikiem w obrocie nieruchomościami konieczne jest:
- posiadanie pełnej zdolności do czynności prawnych i niekaralność za ściśle określony katalog przestępstw;
- posiadanie aktualnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z wykonywaniem czynności pośrednictwa w obrocie nieruchomościami (w tym również umieszczenie tej informacji w zawieranych umowach pośrednictwa)
Bez zmian
Organ prowadzącyMinisterstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki MorskiejBez zmian

W uzasadnieniu dotyczącym planowanych zmian w zawodzie w projekcie ustawy z dnia 06.03.2012 roku o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zwodów napisano:

Wprowadzane zmiany mają na celu ułatwienie dostępu do zawodu pośrednika i zarządcy nieruchomości i zwiększenie ilości osób wykonujących te zawody. Należy zauważyć, że regulacje dostępu do wymienionych zawodów chronią dobro ekonomiczne, które może być zabezpieczone przez prawo cywilne i ubezpieczenia, a zatem obecny poziom wymogów, z punktu widzenia założeń z jakich wychodzą twórcy projektu jest nadmierny. Regulacja odnosi się tez częściowo do zawodu rzeczoznawcy majątkowego.

  1. Pośrednik nieruchomości – Projekt zmian w tym zakresie przewiduje likwidację licencji pośrednika nieruchomości oraz zniesienie wymogów wykształcenia, studiów podyplomowych i praktyki zawodowej w zakresie pośrednictwa nieruchomości. Jedynymi wymogami wpisu do rejestru pozostanie pełna zdolność do czynności prawnych i niekaralność za ściśle określony katalog przestępstw, tj. za przestępstwo przeciwko działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego, za przestępstwo przeciwko wymiarowi sprawiedliwości, za przestępstwo przeciwko wiarygodności dokumentów, za przestępstwo przeciwko mieniu, za przestępstwo przeciwko obrotowi gospodarczemu, za przestępstwo przeciwko obrotowi pieniędzmi i papierami wartościowymi lub za przestępstwo skarbowe. Wymóg niekaralności jest konieczny dla utrzymania podstawy odmowy wpisu dla osób ukaranych. Likwidowana jest odpowiedzialność zawodowa pośredników, inna niż sądowa. W projekcie wprowadza się obowiązek zamieszczenia przez pośrednika w umowie pośrednictwa oświadczenia o posiadaniu aktualnego ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej za szkody wyrządzone w związku z wykonywaniem czynności pośrednictwa w obrocie nieruchomościami.
  2. Zarządca nieruchomości – Analogicznie zmiany jak w przypadku pośrednika nieruchomości zostały zaproponowane w odniesieniu do zarządcy nieruchomości.

Z powyższymi zmianami związana jest proponowana nowelizacja ustawy z dnia 24 czerwca 1994 r. o własności lokali. Zaproponowane zmiany eliminują wątpliwości w zakresie powiązania zarządu i zarządcy z odpowiednimi przepisami ustawy o gospodarce nieruchomościami dotyczącymi zarządzania nieruchomościami. W związku z tym, że w ustawie o własności lokali w kilkunastu miejscach użyte zostało budzące wątpliwości sformułowanie: „zarząd lub zarządca, któremu zarząd nieruchomością wspólną powierzono w sposób określony w art. 18 ust. 1”, ww. sformułowanie zastąpione zostanie wyrażeniem: „zarząd lub zarządca nieruchomości”. Tym samym w przypadku, gdy wspólnota nie sprawuje zarządu samodzielnie i postanawia o skorzystaniu z usług zewnętrznych, odpowiednie zastosowanie znajdują przepisy ustawy o gospodarce nieruchomościami dotyczące wykonywania działalności zawodowej w zakresie zarządzania nieruchomościami. Wówczas stroną stosunku zobowiązaniowego jest zarządca nieruchomości, o którym mowa w art. 184 i następnych ustawy o gospodarce nieruchomościami. Przedmiotowa nowelizacja powinna zatem zakończyć trwającą polemikę dotyczącą powiązania zarządu i zarządcy, o których mowa w ustawie o własności lokali, z odpowiednimi regulacjami ustawy o gospodarce nieruchomościami dotyczącymi wykonywania działalności zawodowej w zakresie zarządzania nieruchomościami. Proponowane zmiany w ustawie o własności lokali są ważne z punktu widzenia uczestników rynku nieruchomości.[²]

Możesz podyskutować również pozostawiając komentarz poniżej

A Ty co sądzisz o wprowadzonych zmianach? Zostaw swój komentarz w tej sprawie.

 


  1. Pośrednik w obrocie nieruchomościami [online]. Wikipedia : wolna encyklopedia, 2011-11-26 15:06Z [dostęp: 2012-03-18 18:55Z]. Dostępny w Internecie: //pl.wikipedia.org/w/index.php?title=Po%C5%9Brednik_w_obrocie_nieruchomo%C5%9Bciami&oldid=28824929;
  2. Projekt Ministerstwa Sprawiedliwości ustawy z dnia 06.03.2012 roku o o zmianie ustaw regulujących wykonywanie niektórych zwodów;

36 komentarzy + Dodaj komentarz

  • Pośrednik nieruchomości ponosi ryzyko transakcji, zawarte w jego ubezpieczeniu. To nie tylko kojarzenie ale i dokładne sprawdzanie dokumentów i stanu prawnego nieruchomości. Do tego trzeba wiedzy i doświadczenia.

    Proponowane zmiany:
    „posiadanie pełnej zdolności do czynności prawnych i niekaralność za ściśle określony katalog przestępstw” oznaczają, że pośrednikiem może być kryminalista. Czy Państwo chce popierać kryminalistów w branży nieruchomości?

    • Podpisuje się pod pierwszym komentarzem.
      W tym zawodzie wymagana jest wiedza i obycie w temacie (np.: błahostka: różnica pomiędzy „zadatkiem” a „zaliczką”).
      Ubezpieczenie zawodowe to dobra choć mało przyjemna w momencie płacenia sprawa – dobra asekuracja na wszelki wypadek, choć obwarowania w postaci zachowania ciągłości polisy mogą (ale nie muszą, jak się okazuje: posrednik-nieruchomosci.iexpert.pl/oc-obowiazkowe) życie uprzykrzać. Fakt, pracuję jako pośrednik od niedawna, mam póki co zapał, chęci i duży zapas cierpliwości ale mimo to ciągle odnoszę wrażenie, że ogólna zmiana mentalności pośredników jak i samych klientów byłaby jak najbardziej na miejscu…

    • Pośrednik to zwykły cieć i nic więcej. Kupowałem mieszkanie to jego rola sprowadzała się do umówienia się na spotkanie przed blokiem, podsunięcia bzdurnej umowy i obehrzenia mieszkania. Zero znajomości kwestii prawnych, podatkowych . I uprzedzę komentarze takich pośredników było 6 – wszyscy którzy pomagali mi szukać mieszkania. Efekt znalazłem sam bez pośrednika i zaoszczędziliśmy ze sprzedającym ponad 15 tysięcy złotych. Brawo , nareszcie ktoś zrobił z tymi gamoniami porządek.

  • Projekt deregulacji pozostawia obowiązek posiadani ubezpieczenia. Przedstawiciele większości deregulowanych zawodów mówią, że ich zawód jest szczególny i wymaga doświadczeni,a wiedzy.
    Tyle , że każdy zawód czy czynność tego wymaga. Kucharz, stolarz, malarz, dekarz itd. A ich zawody są nieregulowane. Następstwa ich niedoróbek też mogą być przyczyną olbrzymich strat finansowych klienta. Np. dekarz, który zrobi taki dach, że najbliższa wichura go porwie. Wprowadźmy więc staże, egzaminy dla dekarzy itd. Bo przecież nagminnie obecnie dachy muszą spadać z budynków, bo nie ma państwowych komisji egzaminacyjnych, licencji, staży i nie daj boże remontują je kryminaliści.
    Co do karalności. Wystarczy, że właściciel firmy prowadzącej obrót nieruchomościami nie podpisze umowy o powierzeniu przetwarzania danych osobowych z firma księgową, która go obsługuje – i już jest przestępcą. Dlatego ściśle określony katalog przestępstw jest dobrym rozwiązaniem.

  • Panie ide są szkoły zawodowe które uczą w tych kierunkach dekarz czy kucharz i tam się nabywa uprawnień np. „mistrzowskich” i to daje legitymacje do pracy w tym zawodzie, praktyki także się odbywają..

    • Wystarczy pójść do urzędu miasta, otworzyć działalność, kupić drabinę i młotek i szukać dachu. Są technika budowlane, gastronomiczne itd. Ale nie ma przymusu zatrudniania osoby z dyplomem technika. To jest wolna wola pracodawcy, czy zleceniodawcy. Kiedyś była propozycja, by uszczelki w kranie mógł wymieniać tylko ktoś z dyplomem hydraulika, ale na szczęście pomysł upadł. Tak samo jak pomysł, żeby być aktorzy mogli grać po szkole aktorskiej tylko (np Harrison Ford pracował jako stolarz zanim stał się sławny :)), czy w redakcjach gazet jedynie po studiach dziennikarskich było można pracować.
      Reasumując nie nabywa się uprawnień do większości zawodów. Mimo tego świat jakoś funkcjonuje. Pewnie dlatego, że z jednej strony za pracę biorą się ci którzy mają jakieś pojęcie o niej, a z drugiej strony pracodawcy i klienci szukają fachowców. Dla mnie jest wątpliwa sytuacja, że kupując dom za oszczędności życia bez mrugnięcia okiem zgodzi się na to by prowadził to chłopach zaraz po maturze z ledwo co wysypanym zarostem i w trakcie mutacji. 🙂

  • Właściwie to obie strony mają rację.Można przytaczać wiele argumentów zarówno za jak i przeciw…ale….Głównym argumentem ustawy deregulacyjnej jest zwiększęnie dostępu do wykonywania zawodu. Rzeczywistość jest taka, że w agencjach pośrednictwa nieruchomości większość osób pracuje bez licencji, więc de facto ustawa ta niczego nie zmieni, może oprócz tego, że narobi niezłego bałaganu…Jeśli ktoś kupował sobie mieszkanie, wie, z jakim stresem i niepewnością musi poradzić sobie kupujący…sprzedający zresztą również. Nie wyobrażam sobie, że pójdę z moimi pięniędzmi, jakby nie było niemałymi,
    do pierwszego lepszego pośrednika….

  • <<<ęis ołilodreipop ein miktsyzsw ein eżom kat eżom<<>>życie zweryfikuje – a pieniądze zaoszczędzone na studia podyplomowe ew. będzie można przeznaczyć na ZUS , podatki czynsz etc -. w początkowej fazie rozruchu biura. Żaden partacz czy złodziej nie będzie bawił się w ten interes bo trudno o łatwy przekręt jak również o szybkie pieniądze. Tak jak języka nie nauczy żadna szkoła, kurs czy zaliczony egzamin tak licencjonowanie zwodu nie gwarantuje domniemanego poziomu usługi. >>

    atki w dwóch pierwszych latach prowadzenia działalności

  • Do czynienia miałam z kilkoma agencjami. Przez okres 2-3 lat szukałam domu dwurodzinnego i zdołałam zobaczyć jedynie te nieruchomości jakie sama sobie wyszukałam m.in. przez ogłoszenia w necie. Poza podpisaniem umowy z 3% prowizją, żaden agent nie zrobił nic więcej. W końcu udało mi się wyszukać ogłoszenie o sprzedaży, w portalu ogłoszeniowym i tak oto pośrednik skasował mnie 10 tys. zł (4 lata temu), bo okazało się, że mam już z nim podpisaną złodziejską umowę, która nie została wypowiedziana hahaha – śmiech przez łzy! Dom zakupiłam , z wysokości prowizji właściciel nie zgodził sie zejśc, a jedyne co mi zaproponował to wpłatę bez faktury, c oznaczał że zapłacę „tylko” te netto…. Jego odpowiedzialność to: skojarzenie stron, udanie się do sądu celem wyciągnięcia odpisu KW, wizyta w urzędzie miasta/gminy po odpis z rejestru gruntów i umówienie się na podpisanie umowy z notariuszem! Kiedy zaczęłam wymagac większej ilości dokumentów, niz skserowany porojekt niewykończonego domu, zaczął wymyślać że on nic więcej już zrobić nie może…. Jestem jak najbardziej za zniesieniem licencji, bo to poprostu lipa! Nie ma absolutnie żadnych skomplikowanych zadań w wykonywan iu tych usług, analityk kredytowy w banku kiedy otrzymuje dokumenty i ma przyznac kredyt na zakup takiej nieruchomości, ponosi odpowiedzialność za złą pracę, niestety pośrednik widzi tylko efekt końcowy – jest sprzedaż, jest kasa.

    • Pani Beato, jakoś Pani zapomniała wspomnieć skąd to ogłoszenie się w necie znalazło?Czy to nie pośrednik wyszukał ofertę, pojechał , sprawdził, zrobił zdjęcia i opis a na końcu wrzucił to- do najpewniej kilkunastu portali? A Pani twierdzi że sobie sama znalazła.Nie ma to wprawdzie związku z licencjami (jestem za niesieniem) ale bądźmy uczciwi.

  • Internet ma jedną ogromną wadę – wypowiedzi są anonimowe i do tego można zmyślać wszystko. Widać z poprzednich wypowiedzi ,że nikt nie miał do czynienia z pośrednikiem , który zdawał egzamin państwowy. Wykonywanie tego zawodu nie ogranicza sie tylko do dania adresu czy sprawdzenia KW. Niestety nasze społeczeństwo jest karmione takimi bzdurami i chce w to wierzyć. Jak to się mówi jak jest wszystko ok to wtedy nie ma problemu. Po udanej transakcji wszystko jest proste i Klientowi wydaje się ,że sam by to zrobił. Prowizja płacona pośrednikowi to wynagrodzenie za wiedzę . W matematyce każde zadanie ma tylko jedno rozwiązanie . Jeżeli wiemy jak to zadanie rozwiązać to oczywiście jest to bułka z masłem. Jednak jak nie wiemy jak do zadania podejśc aby dać właściwą odpowiedź to będziemy siedzieć i siedzieć i prochu nie wymyślimy . Wiedza jaką musieli zdobyć pośrednicy zdajacy bardzo trudny egzamin państwowy jest interdyscyplinarna z wielu dziedzin. Jeżeli ktoś zapłaci np. 10 tys. zł za uzyskanie ze sprzedaży 200 tys zł a nie stratę tych 200 tys zł to można docenić tylko wtedy gdy transakcja się nie uda. Dlatego pośrednicy własnie tacy po zdanym egzaminie państwowym (zdawalność na poziomie 7%) wcale się nie obawiają tych przyszłych pośredników z tzw. owczego pędu. Jednego czego się obawiamy to ogromne Korporacje zachodnie i Banki , które pochłona rodzinne firmy zajmujące się pośrednictwem. Bzdury wygaduje minister Gowin ,że wzrośnie ilość miejsc pracy. No może wzrosnie ilość gońców w Bankach . Bo tylko tacy pracownicy będa potrzebni do pracy w Banku przy obsłudze transakcji . Oni zatrudnią fachowców z Niemiec , Francji czy Włoch. My będziemy im dostarczać adresy tak jak nam jest dane pracować w Hipermarketach na kasie za 700 zł za 12 godzin dziennie i z pampersem w gaciach . Do tego dąży nasz super fachowy rząd . No cóż nasze społeczeństwo nigdy nie lubiło rodzimych biznesmenów . Wolą obcy kapitał bo nie boli oko jak nie widzi jak żyje Niemiec – właściciel Hipermarketu za nasze pieniądze wydawane w Tesco , Lidlu itd. Typowo polskie rozumowanie i polskie piekiełko . Donald Tusk to rozumowanie gawiedzi sprytnie wykorzystuje i słupki poparcia mu rosną . Za 10 lat powrócimy do licencji ale czy wtedy będzie zapał aby to powtórnie robić . Tak w kółko macieju raz likwidujemy technika i zawodówki by znowu je przywracać do łask bo nikt tego w tym dzikim kraju nie kontroluje .

  • Koncesjonowanie usług, nadawanie uprawnień pewnym grupom powinno obejmować bardzo niewielkie obszary , w sytuacjach absolutnie niezdędnych bo ogranicza rynek i destabilizuje podstawy gospodarki. Wolny rynek, ten wspaniały mechanizm liberalnej koncepcji , sam przecież reguluje ceny poprzez konkurencję wartościową i jakościową na skali popytu i podaży. W przypadku nadawania licencji zawodowych państwo musiałoby zadbać , o własciwy poziom cen usług, bo na ograniczonym rynku nie ma regulatora, oraz sprawdzać czy aby wszyscy posiadacze licencji spełniają wymogi ducha ustawy, czy reprezentują narzucone standardy i czy sami osobiście wykonują czynności , na które wymagana jest licencja. Zwracam na to szczególną uwagę, bo pojawiły się patologie niezgodne z zamiarem ustawodawcy . Bardzo duża grupa tzw. starych pośredników uzyskała prawa nabyte i w ten sposób ominęła wymóg dostosowania się do wymogów licencyjnych. Pośrednicy ci to nierzadko starsi ludzie , często jeszcze z poprzedniej rzeczywistości gospodarczej, zapewnili sobie byt nie dopuszczając innych do zawodu, tworząc bariery trudne do przebycia. Sami mając uprawnienia zatudniają ludzi bez licencji i to oni de facto wykonują pracę i wnoszą swoją inwencję w rozwój firmy a właściciel licencji , zupełnie jak w krajach trzeciego świata zbiera owoce swojego sprytu. Pośrednicy ci należą do związków zawodowych , które doskonale reprezentują ich interesy.To oczywiście narzuca dodatkowe, niepotrzebne koszty. Rezultatem są wysokie ceny usług.

    Państwo powinno zadbać o interes klienta, najlepiej znieść wymóg posiadania licencji i wyższego wykształcenia przez pośredników w obrocie nieruchomościami, tak jak to jest w wielu innych krajach europejskich. Jeżeli uznamy , że ten wymóg z innych względów powinien jednak pozostać , to bezwzględnie należy stworzyć takie prawo , które pozwoli na wykonywanie zawodu jedynie posiadaczom licencji. Należy też odebrać licencje osobom nie spełniającym wymogów , nawet choćby byłyby to prawa nabyte, jak również konsekwentnie sprawdzać kwalifikacje, podnosić wymagania, choćby o znajomość języków obcych. Ponadto należy w takim wypadku wprowadzić , podobnie jak w notariatach opłaty zryczałtowane za usługi , nie uzależnione od wartości transakcji. To da gwarancje że państwo posiada instrument zastępujący regulator rynkowy, że nie ma zmowy cenowej i nawet w ograniczonym obszarze ceny usług tworzone są w sposób transparentny , a nie w kuluarach na spotkaniach pośredników.

    Ja jednak osobiście wybrałbym wariant pierwszy, zniesienie obowiązku posiadania uprawnień, bo to otworzy nowy obszar dla wielu zdolnych młodych ludzi i pozwoli na uczciwą konkurencję. Przyniesie też , jak myślę wymierny efekt fiskalny. A zasciankowość , choć to polska specyfika , zostawmy historykom ekonomii.

    Osobiście jako klient, negatywnie oceniam działalność wielu agencji nieruchomości, choć są takie, które moim zdaniem działają rzetelnie. Uważam , że zaistniała sytuacja jest efektem złego prawa , które do tej pory funkcjonowało. Jest okazja żeby to zmienić. Wielu specjalistów zaangażowało się w dyskusję, często jednak są to ludzie nieobiektywni, bo reprezentują własny interes. Często są wynajęci przez korporacje dla zrobienia czarnego PR.
    Mam nadzieję, że konsultacje społeczne obejmą również szeroką rzeszę klientów oraz ludzi młodych chcących zasilić szeregi zawodowe , do tej pory blokowane przez licencje, skazujące ich na bezrobocie.

  • Hahaha!
    Co za bzdety. Ciekawe kto pójdzie do pierwszego lepszego pośrednika żeby kupić powiedzmy mieszkanie. Dajmy na to do przysłowiowego pana Zdzicha. Pan Zdzichu to kanciarz i obibok. Kto mu zaufa? Tylko ten, kto go nie zna albo nie jest w temacie. A co będzie jak nie będzie mu się chciało dopełnić obowiązków bo spotka po drodze pana Władzia i zamiast coś sprawdzić pójdą obalić flaszkę? Albo nie będzie wiedział, że ma coś jeszcze zrobić? Co będzie jak np. kupisz mieszkanie, ale dożywotnio będzie tam mogła mieszkać jakaś babcia? Albo kupisz działkę budowlaną i okaże się, że nie możesz na niej postawić domu bo pod ziemią są instalacje elektryczne lub gazowe? Albo kupisz działkę i okaże się, że jest na niej służebność drogi koniecznej i masz część ziemii nie do ruszenia? Albo kupisz ziemię bez drogi dojazdowej? Albo kupisz dom w ładnym cichym miejscu, a za kilka lat planowana jest budowa w pobliżu centrum handlowego? To co wtedy? Kopara opadnie co? Pomyślisz sobie wtedy: kurcze i po co mi to było. Trzeba było iść do pośrednika o dobrej renomie choć może troszkę droższego od pana Zdzicha.
    Po prostu jesteście nieświadomi ryzyka. Inwestycja w nieruchomość to wielkie pieniądze, często dorobek życia. Kredyt mieszkaniowy – to dopiero wydatek i to na całe życie.
    Idzie się do pośrednika po to aby transakcja przebiegała bezpiecznie. Pośrednik ma obowiązek wszystko sprawdzić i wszystkiego dopilnować. Więc nie radzę iść do pana Zdzicha tylko normalnej agencji. Takiej gdzie właśnie pracują licencjonowani pośrednicy.

    • tak naprawde rola posrednika polega na skojarzeniu stron transakcji i sprawdzeniu dokumentów. aby sprawdzic stan prawny w ksiedze wieczystej wcale nie trzeba konczyc np. prawa. Jezeli pan zdzichu czegos nie zrobi, to przeciez posiada polise ubezpieczeniowa. praca posrednika jest podobna do pracy w komisie samochodowym- tam tez trzeba sprawdzic dokumenty a jakos nie trzeba miec licencji. niech posrednikow weryfikuje rynek i jakosc ich uslug a nie dziwne licencje, ktore sa tylko po to, by je zdobyc, tzn. zaplacic za kursy szkolenia itd.

  • Zawód pośrednika w Polsce istniał już w latach 80 i uprawiało go może z 5 osób w kraju. Po 1990 r. zaczął się wysyp ludzi,którzy zaczęli uprawiać ten zawód w większości były to rzesze osób, które straciły pracę i szukały szybkich rozwiązań finansowych, żeby przeżyć. Potem dokoptowali cwaniacy,(przy niedoborach lokalowych, napływie cudzoziemców i firm zagranicznych, pracowników ambasad, migracjach ludności po kraju rynek sie kręcił) co za tym idzie zaczęły się problemy z wiedzą tych osób, rzetelnością i nieuczciwymi metodami jakie stosowały dla pozyskiwania klientów i wyciśnięcia z nich prowizji. Zastanawianie się co zrobić z takim nowym zawodem i regulacja zawodu pośrednika trwała prawie 20 lat. Ponieważ uczestniczę w rynku nieruchomości od 1990 r. widziałam jak to wyglądało. Obsługa polegała na pokazaniu mieszkania i wzięciu prowizji bez żadnej odpowiedzialności, bez sprawdzania tej nieruchomości, często agenci przyjmowali nieruchomość na „telefon” i pierwszy raz widzieli ją na oczy razem z klientem. Niektórzy nie mieli umów z klientami, przeszukiwali ogłoszenia w gazetach i jechali z klientem poszukującym do zdziwionego właściciela nieruchomości. Jeszcze inni sprzedawali listę 50 mieszkań i kontaktów żywcem przepisaną z gazety klientowi z czego 95% była nie aktualna a koszt obdzwonienia spoczywał na kliencie. Wraz z dostępem do internetu oferty były kradzione, kopiowane z ofert bezpośrednich a klienci zmuszani niemal do współpracy. Nie udało się jednak wyeliminować takich osób z rynku i wiem, że nadal te metody są stosowane a firmy prowadzone bez żadnych uprawnień, wiedzy i odpowiedzialności,a jedyna kara jaka ich może spotkać to grzywna wysokości 500 zł . Nie stosują niższych prowizji, wkręcają klientów, za to mają silny lobing jak widać.
    Dziś różne wymagania stawiane pośrednikom wymusiły na pośrednikach to, że bez sprawdzenia dokumentacji i podpisania umowy ze sprzedającym czy wynajmującym oraz obejrzenia nieruchomości, zrobienia dokumentacji fotograficznej, pośrednicy nie mogli reklamować i polecać klientom nieruchomości. Wyższe wykształcenie i szereg szkoleń, które muszą odbywać pośrednicy licencjonowani powoduje to, że pośrednicy wiedzą jak mają wyglądać dokumenty, jak sprawdzać dokumentację i nie dopuszczać do sytuacji kiedy klient kupuje lub wynajmuje nieruchomość z obciążeniami, albo nie ma wiedzy, że zapłaci duży podatek dochodowy jeśli sprzeda mieszkanie przed upływem odpowiedniego okresu.
    W 2000 r. ustawą wprowadzono licencje, których zdawanie wcale nie było łatwe ale wiedza pośrednika tylko na tym zyskiwała. W 2008 r doszło do uwolnienia zawodu poprzez przyznawanie licencji z automatu osobom, które ukończyły studia podyplomowe w zakresie pośrednictwa. Nikt chyba nie policzył, że od 2008 r. przybyło ok 12000 pośredników. Nikt nie chce pracować w małych miasteczkach, gdzie na rynku pojawia się kilka mieszkań rocznie. Pośrednicy przenoszą się do dużych miast, gdzie nieruchomości jest dużo a ceny wyższe. Od wielu, wielu lat istnieje już taka sytuacja, że jedną i tą sama nieruchomość oferuje 20-40 agencji nieruchomości na tzw umowy typu otwartego, które nic nie kosztują klientów a koszty reklamy ponoszą agencje, przecież wiadomo,że jedna nieruchomość może sprzedać tylko jedna agencja pozostałe poniosą stratę. Nie mówi się o wykorzystywaniu pośredników przez klientów jako darmowych słupów ogłoszeniowych, gdzie często na tych samych portalach obok 40 agencji ogłasza się sam sprzedający i klient kupujący dotrze do niego z pominięciem agencji. Jeśli dobrze przejrzy się oferty agencji w portalach nieruchomościowych w dużym mieście i zobaczymy, że niemal wszystkie oferty są powielane w od kilku do kilkunastu agencjach z czego wynika prosty wniosek, że po prostu pośredników jest za dużo. Nie prawdą jest też to, że pośrednicy biorą wysokie prowizje, przeważnie klienci się targują a pośrednicy są skłonni opuszczać z należnego im zarobku. W związku z tym, że rynek nieruchomości przeżywa swego rodzaju kryzys, sprzedaż ciągle spada,uwolnienie zawodu spowoduje bałagan, napływ do dużych miast jeszcze większej ilości osób, ponieważ koszty utrzymania w dużym mieście są większe, koszty przebicia się małej firmy, nowo powstałej ogromne ci „nowi” w zawodzie nawet jeśli początkowo zaniżą swoje prowizje, szybko dostosują je do tych jakie obowiązywały w przyjętych już zwyczajowo stosunkach w danym mieście. Jeśli miałoby dojść nieuchronnie do takiego otwarcia zawodu o jakim myśli ministerstwo, trzeba by wprowadzić regulację prawną, która zobowiąże biura pośrednictwa lub klientów do zawierania umów w systemie „jedna nieruchomość jedno biuro pośrednictwa”, inaczej na 2-3 lata uda się wpuścić w maliny ludzi, zachęcić do zakładania własnej działalności z obniżonym ZUSem, brania kredytów na działalność, obniżania branej prowizji, zepsucia uregulowanego rynku nieruchomości nad czym pracowaliśmy 20 lat, żeby pośrednictwo uregulować, bo przecież trzeba będzie z ustawy o gospodarce wyrzucić regulacje dotyczące zawodu pośrednika. Co za tym idzie kodeks etyki zawodu nie będzie obowiązywał osób nie posiadających licencji. Już obecnie wielu pośredników nie pracuje w zawodzie a wielu szuka alternatywnych źródeł utrzymania. Po 2-3 latach te rzekome nowe miejsca pracy zasilą szeregi bezrobotnych, a nawet istnieje obawa, że z powodu deregulacji i kryzysu na rynku nieruchomości dołączy do nich wielu obecnych pośredników. Dodatkowo wielu ludzi nie wie o tym, że korzystając z obniżonego ZUSu, jeśli nie pójdzie im biznes nie będą mogli skorzystać z płatnego zasiłku dla bezrobotnych. Już nie jedno poprawianie istniejącego stanu nie tylko nie przyniosło pożądanego skutku a pociągnęło za sobą milionowe koszty różnej maści doradców płacone z kieszeni podatników. Przykładem jest likwidacja Kas Chorych i powołanie NFZ, wylano dziecko z kąpielą i od wielu lat nie można naprawić tego co się stało.
    Zgodzę się z jednym z przedmówców, iż na pewno doprowadzi to do likwidacji małych firm czy to obecnie istniejących czy nowo powstałych i da uprzywilejowana pozycję potentatom finansowym na rynku.
    Nikt chyba nie zastanawia się dlaczego powstały obecne wymagania stawiane pośrednikom i regulacja tego zawodu. To już przerabialiśmy, kiedy rynek nieruchomości przyjmował każdego, kto chciał założyć działalność, skargi klientów do UOKiK na nieuczciwe działania pośredników. Każda zwiększona konkurencja na i tak już przesyconym pośrednikami rynku spowoduje, agresywniejsze pozyskiwanie klientów i już nie 40 a 100 agencji będzie promowało to samo mieszkanie a przecież zarobi tylko jedna z nich, to z czego będą żyli i funkcjonowali pozostali? Jakie chwyty będą stosowali wobec klientów i innych agencji żeby przeżyć?

    • Nie wiem czy tak naprawdę licencję przyznawali od ręki. Uczęszczając na studia podyplomowe, to ja musiałam przysiąść fałdów, bo przecież miałam przed sobą egzaminy. Może ktoś uważa, że to pikuś, ale ok, niech tak twierdzi. Obie prace pisałam bez niczyjej pomocy, nigdzie ich nie spisałam, jak to teraz modne, nie pozwoliłam sobie na plagiat. Byłam dumna, bo były to moje prace. Nie szłam też na łatwiznę, bo miałam najtrudniejszą transakcję z całej grupy, mianowicie nieruchomość gruntową zabudowaną budynkiem usługowym obciążonym hipoteką. Prace nasze sprawdzała osoba z ogromnym doświadczeniem, również pracując na rynku od 1990 roku. Egzaminów nie zdałam świecąc przed komisją pięknymi oczyma. Musiałam udokumentować, że posiadłam wymaganą wiedzę. Przyznaję jednak, że zmiany idą w złym kierunku. Pośredników uważa się jako ludzi, którzy „tylko” kojarzą strony, a zdzierają z ludzi skórę. Zapomina się jednak, że pośrednicy, mówię oczywiście o tych sumiennych i dobrych mają więcej pracy oprócz kojarzenia stron, bo do tego należy także weryfikacja stanu prawnego, sprawdzenie czy dana nieruchomość może zostać sprzedana i czy nie ma przesłanek, że coś jest jednak nie jest w porządku, że toczy się np. postępowanie spadkowe, że pewne kwestie nie są jeszcze uregulowane, że nie ma zgody wszystkich spadkobierców na sprzedaż nieruchomości. Brak np. zgody małżonka(i) na sprzedaż, osoba prawnie nieumocowana w przypadku spółki podpisuje umowę pośrednictwa, która tak na dobrą sprawę nie ma mocy prawnej. Nieruchomość obciążona jest służebnością drogi koniecznej, służebnością dożywotnią; sprzedawana jest nieruchomość „z babcią”… Tutaj się z Tobą w pełni zgadzam. Dziś właśnie jest tak, że każdy może otworzyć sobie firmę i prowadzić usługi. Elektryk, który nie jest elektrykiem przyjdzie komuś do domu, spieprzy robotę, tak, że przykładowo w skrzynce się pali, ale nie odpowie przed KOZ, czy Cechem rzemiosł, jak to kiedyś miało miejsce. Właśnie nad tym ubolewam, że nie ma obowiązku posiadania kształcenia się w danym zawodzie, poza małymi wyjątkami. Teraz wystarczają kursy, jak np. kurs maszynisty, który po nim ma mieć uprawnienia do kierowania całym składem. Przecież to wymaga zdobycia solidnego wieloletniego wykształcenia, wiadomości, które podczas kursu nie zdobędziemy. Przykładów można mnożyć w nieskończoność. Włos się człowiekowi na głowie jeży.

  • Szczerze mówiąc większość licencjonowanych pośredników to osoby na umowach które ganiają agentów nieruchomośći, czasami sami nie mając większego doświadczenia. Są to osoby zaraz po zdaniu egzaminu na pośrednika i zatrudniające się właśnie dla czystego zysku. Adekwatnie tak samo jak w aptekach. Aby można było prowadzić ją należy zatrudnić magistra farmacji, tylko jak zwykle całą pracę wykonuje technik farmacji.
    Nad biurami nieruchomości i pośrednikiem -o czym chyba wszyscy zapomnieli-jest jedna i chyba najważniejsza osoba a mianowicie notariusz. Pracownik biura nieruchomości tak naprawdę powinien zdobyć najbardziej atrakcyjną nieruchomość dla kupującego i wynegocjować korzystą cenę , a nieruchomość sprzedającego jak najlepiej wypromować i szybko sprzedać. Wszelkie wątpliwości i nieścisłości powinien zweryfikować notariusz. I dlatego licencje są zbędne. Nikt nie będzie chciał być klientem nieprofesjonalnego i nieuczciwego biura. Poczta pantoflowa jest najlepszą reklamą. I jeszcze jedno czy wszyscy którzy uważają że biura które nie pobierają prowizji od kupującego lub biorą prowizję 1 % są biurami idealnymi do współpracy? To tak jak z butami … tanie mogą oznaczać tylko jedno, że długo się w nich nie nachodzimy.

    • Tanie biura robią masowke dla kasy a nie dla renomy. Tanie biuro dzisiaj jest a jutro juz pada lecz o które ma swoje zasady przetrwa wszystko. Klient idzie tam gdzie dla niego się pracuje a nie tam gdzie pisze zero.

  • -mam pytanie-czy te zmiany regulujące zawody zostały już wprowadzone,czy dopiero będą podpisane przez min.Gowina?

  • Przymierzam sie do otwarcia biura nieruchomosci w Polsce. Uwazam , ze kazda osoba chcaca prowadzic takie biuro powinna miec skonczony przynajmniej jakis kurs dajacy minimalna wiedze w tym zakresie. ja powiem ze swojego doswiadczenia, ze mam taki kurs ukonczony w USA. Bez niego, mimo ze jestem z zawodu architektem, nie wyobrazam sobie prowadzenia takiego biznesu. Trzeba nauczyc sie przeciez podstawowych okreslen budowlanych, prawa z zakresu obrotu nieruchomosci, prawa wieczysto-ksiegowego, itp itd..Potencjalny klient musi miec wyczucie czy pracuje z fachowcem i osoba odpowiedzialna , czy tez z osoba „cwana” i laikiem. Dobrze jest przy zakupie nieruchomosci zatrudnic rowniez adwokata (nie jest to narazie popularne w Polsce a bardzo wazne!) ktory rzetelnie sprawdzi stan prawny nieruchomosci i zapisy w Ksiegach wieczystych w sadzie bowiem sam odpis to za malo.
    Ogolnie, popieram zmiany jakie wprowadzono w zakresie otwarcia takich biur.Stworzy to nowe miejsca pracy a kto sie nie utrzyma na rynku to jego sprawa.

    • Zatrudnienie adwokata może się stać bardzo kosztowną inwestycją. Stan prawny możemy w sumie samemu zweryfikować, posiadając niezbędne dokumenty. Jeśli nasuną się nam pytania, zawsze możemy skonsultować się z prawnikiem. Dziwi mnie fakt, że wiele biur nie praktykuje rozwiązania z kartą nieruchomości. Kartę wypełnia właściciel podając niezbędne dane i ją podpisuje. To zwalnia nas z odpowiedzialności cywilnoprawnej w przypadku podania przez właściciela błędnych, ew. niezgodnych z prawdą informacji. Informacje dot. gruntu można sprawdzić z wypisu z ewidencji gruntów i porównać je z Księgą Wieczystą, w której czasami są podane niespójne dane. Trudno jednak zweryfikować, czy podane wymiary poszczególnych pomieszczeń są prawidłowe, tym bardziej, że nie mamy czasu na dokonywanie pomiarów, no chyba, że właściciel nieruchomości udostępni nam projekt budowlany, a to już super sprawa. Ponadto można poprosić o oświadczenie, że nieruchomość nie jest obciążona, nie ma roszczeń osób trzecich, nie toczy się żadne postępowanie. Powinniśmy wykazać się należytą starannością dla wykonywanych przez nas czynności. Musimy brać jednak pod uwagę, że nie możemy pozyskać wszystkich informacji, które posiada sąd, urzędy, ponieważ nie mamy prawa do ich dostępu za wyjątkiem wydziału geodezji. W Stanach podoba mi się metoda prezentacji nieruchomości. Nie ma w domu właścicieli. Klucze przekazywane są pośrednikowi (u nas też, ale wtedy, gdy nieruchomość nie jest zamieszkiwana), który pokazuje całą nieruchomość.

      • Gmatwasz pan(i) proste sprawy. z KW wynika większość informacji która żywotnio powinna interesować zwłaszcza kupującego. Można samemu odmierzyć powierzchnię sprzedawanej nieruchomości. Ale najważniejsze jest to, że żaden pośrednik na świecie nie jest w stanie zapewnić w 100% bezpiecznego przeniesienia własności. Bo…. w momencie sprzedaży może być wniosek względnie toczyć w innym mieście proces „naprawczy”, zachowku, itp. Również nieuczciwy sprzedawca może sprzedać kilka razy tą samą nieruchomość w ciągu jednego dnia u innych rejentów. Pośrednik nie jest ani rzeczoznawcą majątkowym, ani ekspertem od katastrof budowlanych, ani specem od szeroko pojętych „mediów”. Tak jak Rejent, Pośrednik bierze na wiarę i działając w dobrej wierze przekazuje bzdury jakie mu sprzedawca nieruchomości wciśnie. Zatem strony mogą się mamić informacjami bez udziału pośrednika. na 1000 sprzedaży 999 osób jest zainteresowana tylko adresem a nie doradztwem. Nie róbmy z ludzi analfabetów. Jak ktoś nie wie jak szukać w gazecie lub w Internecie ogłoszeń to jest niemota. Jak ktoś jest niemota to zapłaci każdą cenę.

  • Często podnoszonym argumentem za utrzymaniem licencji (ograniczeniem do wykonywania usług) jest akademickie wykształcenie. „Wprawdzie mamy ustalenia dotyczące wykształcenia???????? ” Nie bardzo rozumiem tego stwierdzenia. To znaczy że czegoś nie wiem? To znaczy, że kilka tysięcy licencjonowanych pośredników, którzy dostali licencję na drodze awansu a nie wykształcenia, mając raptem wykształcenie ponad-podstawowe, zdało matury i uzupełniło kilkuletnie wyższe wykształcenie kierunkowe????
    Jak rozumiem w trosce o klienta, żeby go „analfabeta” i „przestepca” nie obsługiwał to te kilka tysięcy pośredników z ponad-podstawowym wykształceniem, jak nie zdążyli to zdadzą maturę by potem przez 5 lat poznawać na uczelni tajemnice pośrednictwa. Często pośrednik zarabia wykonując błahą czynność od kilkunastu do kilkudziesięciu tysięcy złotych. A ileż musi się napracować na to taki pośrednik? Ano, wrzuca w Internet ofertę którą wypatrzył w gazecie albo w internecie, potem jak oferta jest w miarę atrakcyjna odbiera kilka telefonów i często mówi o czymś o czym pojęcia nie ma. Na prośbę zainteresowanego pokazuje nieruchomość i jak ma szczęście kojarzy strony. W zasadzie po poinformowaniu sprzedającego co musi dostarczyć na umowę rola usługodawcy się kończy. Czekając w swoim ciepłym domu na sygnał kiedy nadejdzie `dzień Matki Boskiej Pieniężnej’, kiedy klient(ci) wpłacą oczekiwane 50% procent wymaganej prowizji przy umowie przedwstępnej co przy obsłudze 2 stron przy cenie 400.000zł przy prowizji 3% daje nie mniej nie więcej aniżeli 12.000zł +VAT, drugie tyle wpłacą klienci na umowie właściwej. I to jest powód walka o utrzymanie reglamentacji tej `ciężkiej, odpowiedzialnej i niewdzięcznej pracy’ walczą wszelakie stowarzyszenia jak mogą aby mieć monopol, nieograniczony wpływ i dochód z obowiązkowych kursów (no to dopiero temat rzeka).
    Trochę logiki. Jeżeli w `trosce o klienta’ zabrania się wykonywania usług przez osoby które nie posiadają licencji to może podobnym zapisem zabronić sprzedaży nieruchomości bez pośredników w ogóle. W gospodarce w demokratycznym państwie, doradca bankowy, sprzedawca jachtów czy luksusowych samochodów pośredniczą w obrocie kapitałem od setek tysięcy złotych do milionów.

    Bicie piany, chwyty socjotechniczne nie wspomina, że.. kilka tysięcy pośredników otrzymało awansem licencje bez żadnych szkół często mając do dzisiaj wykształcenie… ponadpodstawowe. Ale chciałby odnieść się do oburzenia autora tekstu w sprawie zarobków. Dlaczego pośrednik liczy sobie za „usługę” „działkę” od majątku. 3-7%, a nie wg stawki! Tłumacz przysięgły który ma o wiele trudniejszą i odpowiedzialniejszą pracę (obrót dotyczy czasami miliardów złotych) sprawa jest prostsza. Płaci się od zapisanej kartki A4 od 30 – 80zł! a nie od obrotu! Wyobraźmy sobie że właściciel „malucha” (Fiata) o wartości 1000zł zapłaci za wymianę oleju… 30zł a właściciel „Mercedesa” o wartości 200000zł zapłaci za tą samą czynność… 6000zł!!!!!! Najbardziej zainteresowane są federacje i różnej maści stowarzyszenia w utrzymaniu nie tyle licencji, co tantiemów z „wpisowego, członkowskiego” i różnego rodzajów seminariów, PRZYMUSOWYCH kursów „nie dla orłów”. Samo-dokształcanie jest wykluczone, nawet jeżeli pośrednik legitymuje się wyższym wykształceniem kierunkowym. Sami pośrednicy zaangażowani bezpośrednio w handel nieruchomościami oficjalnie negują potrzeby „dokształcania”, które to informacje są ogólnie dostępne na stronach internetowych.
    Brak umiejętności analitycznego myślenia, subiektywizm i szkodliwość działania? Często podnoszonym argumentem za utrzymaniem licencji jest „troska” o klienta i ochrona jego majątku i stąd uzurpowanie sobie opłaty za usługę w procentach od sprzedawanego (kupowanego) majątku.
    Podam kilka przykładów gdzie taki model „wynagrodzenia” warto by wprowadzić.

    1. Tłumacz. Uczestniczy często w umowach większych wartości (wiele milionów dolarów) a pobiera za swoją odpowiedzialną pracę od 30 do 80zł za zapisaną kartkę. Błąd w tłumaczeniu powoduje ogromne straty finansowe. Odpowiedzialność niewspółmiernie większa od pośrednictwa a nie „bierze” procentów od tłumaczonego majątku.
    2. Mechanik samochodowy czy samolotowy. Od jego pracy zależy zdrowie, życie i majątek w postaci wartości samochodu lub samolotu. Wyobraźmy sobie, że właściciel „malucha” o wartości 1000zł zapłaciłby za wymianę klocków hamulcowych… 30zł a właściciel „Mercedesa” o wartości 200000zł zapłaciłby za tą samą czynność… 6000zł!
    3. Lekarz. No, tutaj wyraźnie dostrzegamy „troskę” i wpływ na zdrowie i życie pacjenta. Zatem proponuję wynagrodzenie za leczenie wg statusu majątkowego albo wysokości ubezpieczenia. Proponuję Menela leczyć „pro bono” a migdałki wyciąć bogatemu pacjentowi za np. 120.000zł. Nieźle brzmi.
    4. Kierowca autobusu, którego nasze zdrowie i życie leży w jego rękach też by nie pogardził opłatą za przejazd w procentach od majątku przewożonych osób. (oby ludziom żyło się lepiej hi hi hi)
    5. Piekarz, kucharz, którego pomyłkę można przewidzieć i za to, że nas nie podtruł albo nie otruł strychniną za swoją usługę brałby np. % na podstawie kwitka miesięcznego wynagrodzenia klienta lub na podstawie kwitka od renty.
    6. Murarz, architekt, którzy braliby nie od m2, za godzinę czy od dzieła, ale od wartości całego ukończonego domu. Dom może się zawalić, a inwestor straciłby dorobek życia. Zatem każdy wykonawca brałby swoje 3%. Tak jak przy sprzedaży domu do majątku uzurpują sobie takie podmioty jak: notariusz, tak zwane „państwo”(VAT i od czynności Cywiln0-Prawnych) i pośrednik. Każdy z tych ciał bierze swoje procenty a właściciel dziwi się dlaczego?
    7. Noooo pani księgowa też mogłaby się załapać na ten model wynagradzania % od prowadzonych spraw, skoro jej błąd może klienta drogo kosztować.
    8. itd., itd……..itd.

  • Mieszkam na stale za granica. 3 lata temu kupowalam mieszkanie w Polsce, z zamiarem wynajecia. Dzisiaj nie moge powiedziec, ze jest to udana inwestycja, ale sklada sie na to wiele czynnikow.
    Podczas calego procesu szukania mieszkania, kupowania i szukania najemcow mialam do czynienia z wieloma instytucjami i osobami roznych zawodow i z reka na sercu moge powiedziec, ze najgorsze wspomnienia mam ze wspolpracy z niekompetentnymi agentami nieruchomosci.

    • Zgadzam się z Panią ponieważ obecnie licencjonowani pośrednicy zatrudniają masowo agentów na chwile tylko po to by pozyskali jak najwiecej umów do bazy danych biura. Ci ludzie nie potrafią nawet wprowadzić do bazy danej nieruchomosci a co mówiąc wyszukać Nieruchomosc dla klienta i skojarzyc kupno. Wiem ze jak zawód się uwolni to bedzie walka o klienta i klient bedzie od początku do końca dopilnowany. W końcu za to płaci.

  • Moim zdaniem to Duzy plus, ze zawód pośrednika bedzie uwolniony. Obecnie pracuje jako agent nieruchomosci nie mam wykształcenia w tym kierunku i nie mam licencji. Nie zauważyłam by było go mi potrzebne do czego kolwiek z tym związanego. Wykonuje swoją prace rzetelnie i dokładnie i z pełna starannoscia i pdpowiedzialnoscia. Moi klienci to ludzie różni i ci co szukają czegoś za pare groszy i ci co maja miliony. Każdego z nich traktuje równo. Kojarze sprzedaże i kupno i wiem co musze sprawdzić, jakie dokumenty i co przygotować dla notariusz. Wynajem i najem jest równie skomplikowany bo trzeba zabezpieczyć wszystko umowa wynajmu.
    Moim zdaniem to co robię powinno być bardziej dochodowe dla mnie skoro wykonuje wszystko a inna osoba tylko daje licencje. Czemu ktoś za moja prace dostaje dużo wiecej niż ja skoro to ja biorę na siebie cała odpowiedzialność za każda transakcje.
    Moim zdaniem ta deregulacja to strzał w dziesiątkę, ci co są dobrzy i uczciwi przetrwaja na rynku i wcale się nie popsuje. Klienci idą tam gdzie są szanowani gdzie agent ma dla nich czas i zajmuje się nimi aż do bólu. Klient musi nas mieć i musi czuć za co płaci. Nie można podpisać umowy pośrednictwa dla statystyk jak robią to biura najczęściej ponieważ to krok do tego by straci w oczach klienta. Ja zajmuje się klientami i dbam i nich. Dzwonię pytam interesuje się tym co daje mi dochód. Nie mam umów mniejszych niż na 4 % w życiu i nabyciu oraz 100% w wynajmie i najmie. To chyba świadczy o tym ze nie mając licencji można być dobrym. Dodam jeszcze ze moje umowy to przeważnie długoletnie wyłączności.
    Pozdrawiam wszystkich.

  • Dodam jeszcze jedno ze cała robotę i tak robią ludzie bez licencji Agenci więc po cholerę licencja?

  • Możecie narzekać na pośredników nieruchomości, ale prawda jest taka, że w naszej branży obycie się bez pośrednika, nie jest możliwe do realizacji. Już raz próbowaliśmy sprzedać magazyn bez pomocy Jartomu – przez rok nie pojawiła się ani jedna oferta. Oni temat załatwili w 5 tygodni. Wiecie jakie są koszty utrzymania magazynu? Takie oszczędności wcale nie są oszczędnościami.

  • Bardzo się cieszę ze zmian jakie wprowadził nasz rząd. Przez kilka lat pracowałam jako pośrednik w obrocie nieruchomościami. Nie posiadam licencji ale moja doświadczenie i kontakt z klientami był lepszy niż osoby,która ma licencję i mnie zatrudniała. Teraz mogę pracować sama na siebie. Do tego zawodu trzeba mieć talent. Mam klientów z poleceń. Bardzo dziękuję Panu Gowinowi i Panu Tuskowi.

  • Prawda jest taka, że jak to już ktoś zauważył wcześniej, w większości agencji nieruchomości i tak pracuje 95 % ludzi bez licencji. Licencje często posiadają jedynie właściciele agencji, zatrudniają jak popadnie, przy okazji często wykorzystując ludzi nie płacąc podstawy tylko prowizję.
    Sam kiedyś pracowałem w takiej agencji więc wiem jak sprawa wygląda od środka – praca ogólnie nie jest lekka, wymaga ciągłej mobilności, umiejętności pracy z klientem, ale nie jest wcale szczególnie skomplikowana ( mówię o przepisach na bazie których się pracuje) i po kilku tygodniach/miesiącach ( zależnie od naszego zaangażowania i umiejętności uczenia się) można przyswoić sobie wystarczającą wiedzę, żeby sprawnie ten zawód wykonywać.

  • 6% od transakcji czyli po 3 % dla każdej ze stron. 200 tys. X 6 % = 12 tys. przecież to rozbój w biały dzień, a swoją drogą jak widzę ogłoszenia z agencji nieruchomości: działka, gdzie jest opisana jako super widokowa a na zdjęciu kępek suchej trawy to zastanawiam się po co właściciel podpisał umowę z agencją, a ta zmniejsza mu szansę sprzedaży

  • 2 najbardziej rażące absurdy zostaną usunięte.

    1. wymagane wyższe wykształcenie? Drodzy demagodzy, wśród licencjonowanych Pośredników jest kilka tysięcy którzy maja raptem wykształcenie ponadpodstawowe, którzy załapali się licencje z awansu a nie drodze akademickiego wykształcenia.
    2. Wymóg ustawicznego dokształcania? Przecież wystarczy wykupić zaliczenie w Internecie a i przedtem po kursokonferencjach „nie dla orłów” nikt nabytej wiedzy nie sprawdzał.

    • Lepsze jaja są dotyczące wymogu wyższego wykształcenia. Wg monopolistów absolwent mgr ksiądz po KULu albo klarnecista po Akademii Muzycznej z przyspieszonym 10 miesięcznym kursem 1 w tygodniu mają lepsze predyspozycje aniżeli inż. budownictwa albo prawnik.
      A czynności są proste jak budowa cepa. Jak ktoś tego nie kapnie w ciągu 1 godziny, niech się za to nie bierze.

  • Hm…No,a mi się wydaję,że to dobry pomysł dla kreatywnych i chcących…Ja tam się skuszę bo nie chce mi się pracować dla korporacji,uczyć dzieci fikołków i sprzedawać Chińszczyzny.Wreszcie coś konkretnego,a właściwie za konkretną kasę :)POLECAM

  • Tak czy siak będziemy współpracowali z Jartomem – co mi po taniej agencji, która nie ma skuteczności? Jartom znajduje nam klienta w kilka tygodni. Mała agencja która dopiero co powstała, zwyczajnie nie będzie miała warunków do takich transakcji.

Wystaw komentarz

Deregulowane zawody

Subskrybuj przez e-mail

Wpisz swój adres e-mail, a otrzymasz każdy nowy wpis bezpośrednio do Twojego programu pocztowego

Dostarczone przez FeedBurner